Blog > Komentarze do wpisu
Paju
Paju

Nie jestem tlumaczem stacjonarnym i niegdy nie wiem, gdzie bede pracowac nastepnego dnia. "Flexibility" to najwazniejsze slowo w firmie :~) Moj tlumacz koreansko-angielski Hyun Ju po dwoch tygodniach wspolpracy zostaje wyslany do Polski, a ja wedruje z linii do biura, z budynku do budynku, z miasta do miasta. Na deser wysylaja nie do Paju, sztucznie powstajacego miasta w strefie przygranicznej DMZ (Demilitarized Zone between North and South Korea), gdzie mozna rzucic okiem na Koree Polnocna.

Budynki nalezace do fabryki sa rozrzucone na ogromnej przestrzeni. To samo dotyczy wnetrz (w fabryce i w akademiku), co pozwala na wieksza swobode ruchu. To ogromna zaleta w porownaniu do tlocznej linii produkcyjnej w Gumi. Tym razem wspolpracuje z technikami (wczesniej z operatorami - patrz opis pracy na linii) poznajac blizej tajniki budowy ukladow scalonych.

Kolejny plus dla Paju to wypasiona silownia. Czerwony dywan, przez ktory srodkiem biegnie sciezka z blachy typu kwasiak, bieznie z wmontowanymi telewizorami, duzy wybor sprzetow do cwiczen (podchodze tylko do tych, ktore wygladaja znajomo, zeby sie nie osmieszyc wsiadajac na cos np. do gory nogami), pasy do masazu sadla :D

Poza tym jedzenie. Koreanskie jest super, a "pseudo-europejskie" wcale nie jest "pseudo" (jest nawet zurek, ktory smakuje jak zurek!). No i nowe pokoje z podgrzewana posadzka :0

Mieszkam w pokoju na ostatnim - 14 pietrze akademika, z niesamowita koreanska tlumaczka So Yeon o nieprzeniknionym spojrzeniu i doskonalej angielskiej wymowie.

Wolny czas spedzam z So Yeon i Absem - Piong Wi, ktory ma zamiec na glowie i w glowie. Jest przy tym wspanialym, ciekawskim rozmowca. Jemy lody z ciastkami i rozmawiamy.

Od razu widac kto tu rzadzi.

So Yeon

Abs

W piatek po pracy pakuje sie w firmowy autobus do Gumi, a Abs bez zastanowienia lapie prawie pusty plecak i jedzie ze mna. Po drodze zatrzymujemy sie pod kwatera glowna firmy w Seulu.

Seul noca

poniedziałek, 04 grudnia 2006, ummasun